Gdy jedzenie szkodzi- zamiast wstępu

tytuł na tle zielonego tabletu, obok tulipan

   Przez ostatnich kilka tygodni każdą wolną chwilę spędzałam pracując nad stroną. Testowałam wtyczki, aplikacje, coś psułam a potem naprawiałam. Dzisiaj jednak uznałam, że strona jest gotowa i czas na pierwszy wpis. To znaczy nie jest w pełni gotowa, bo jeszcze nie zadowala mnie w pełni wizualnie, ale wprowadzanie kolejnych zmian będzie wymagało ode mnie większego doświadczenia i czasu. Poza tym wszystkie przygotowania były po coś- żeby coś napisać.
   I właśnie dzisiaj pojawiła się wątpliwość, po co chcę się w to bawić?
   Kiedy niespełna rok temu stwierdziłam, że problem zdrowotny mojej córki nazywa się nieceliakalna nadwrażliwość na gluten, moje myślenie o medycynie zmieniło się o 180 stopni. Jak to możliwe, że moje dziecko choruje na coś czego właściwie nie ma? Milczą na ten temat podręczniki medyczne, autorytety naukowe, lekarze.  Niejeden myśli, że po prostu ulegliśmy modzie. Niech myśli. Ja natomiast obserwowałam, jak z dnia na dzień na diecie bezglutenowej zniknęły objawy, które męczyły córkę latami (tak- latami!). I wcale nie mam tu na myśli bólów brzucha czy biegunek, które przecież można łatwo przypisać innym zaburzeniom.
   Przeszłam przyspieszony kurs gotowania- wcześniej kupowałam paczkowane mięso mielone, sos w słoiku i obiad gotowy. Teraz nie- mięso trzeba zmielić, a sos zrobić od podstaw z warzyw. Niemal cały swój urlop spędziłam na nauce wypieku jadalnego chleba. I wreszcie się udało. Przygotowałam bezglutenową wigilię- też się udało. Ale nie o tym chcę pisać-

To nie jest strona z przepisami kulinarnymi

   To nie moja działka- zostawiam to lepszym.

   Z czasem zrobiłam się wyczulona na objawy, które zgłaszali mi pacjenci. Często chodzili od lekarza od lekarza szukając pomocy, która nie przychodziła. Wiele z ich objawów wydawało mi się podejrzanie znanych. Zakiełkowała więc nadzieja, że może istnieje wytłumaczenie ich problemów inne niż "zaburzenia emocjonalne". Jak na razie jestem bardzo ostrożna w zlecaniu diety bezglutenowej, ale zbieram własne doświadczenia.

Dlaczego więc piszę?

  • żeby dzielić się swoją wiedzą, która pochodzi z wielu źródeł (naukowych i popularnonaukowych) ale i swoimi wątpliwościami na temat nietolerancji pokarmowych
  • żeby zbierać własne doświadczenia (o ile zechcecie podzielić się swoją historią) 
  • żeby pokazać, jakich nie należy popełniać błędów przy rozpoznawaniu nietolerancji pokarmowych i prowadzeniu diety eliminacyjnej
  • żeby pożalić się na los i wszechobecność glutenu (mam wrażenie że nie ma go już tylko w powietrzu)
  • żeby moja rodzina miała poczucie że nie jest odosobniona ze swoim problemem a dieta bezglutenowa to nie wstyd
  • żeby się rozwijać i uczyć w myśl zasady, że kto nie idzie do przodu, ten się cofa
  • żeby pokazać, że dam radę

   a jednocześnie:

  • żeby pokazać, że dieta eliminacyjna nie jest dla każdego i nie każdy odniesie z niej korzyści, wręcz w pewnych okolicznościach może być szkodliwa

      Na koniec dodam, że sama nie mam żadnych nietolerancji pokarmowych. Z konieczności jednak stosuję na co dzień dietę bezglutenową (wspólne posiłki) i swoje spostrzeżenia, jako osoba zdrowa, już mam. Ale to już temat na zupełnie inny wpis.

Kategorie: Różne i tagi

2 komentarze

  1. Ja na diecie bezglutenowej jestem niejako dla towarzystwa, sama nie mam nietolerancji glutenu, więc też jej ściśle nie przestrzegam. Ale i tak szybko zauważyłam, że ubyło mnie 2 kg i nie mam senności i zmęczenia, które następowały po glutenowym obiedzie. Natomiast u osób w mojej rodzinie było różnie- córka po 2 tygodniach odczuła zdecydowaną poprawę, przede wszystkim nabrała energii, której wcześniej brakowało jej od rana, no i oczywiście zniknęły objawy brzuszne, waga, której wcześniej nie mogła zbić, teraz sama poszła w dół o kilka kilogramów. U męża poprawa następowała wolniej, nie była tak widoczna, ale też problemy ciągnęły się dłużej, myślę że od dzieciństwa. Długo nie wierzył, że to gluten jest źródłem jego problemów, na dietę przeszedł, żeby było raźniej córce 😉

  2. Napisz proszę jakie są Twoje spostrzeżenia po odstawieniu glutenu. Bardzo mnie to ciekawi. I po jakim czasie zmiany te występowały.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.